Praca to coś więcej niż tylko zarabianie

Moja praca jest bardzo specyficzna i wymaga szczególnego podejścia, do którego każdy jest zdolny, lecz nie każdy uważałby taką postawę za słuszną. Miałem dużo czasu aby uformować swój charakter w taki sposób aby nadawać się do wykonywania takich zadań. Wstępne informacje o tej firmie pozyskałem będąc jeszcze w liceum. Jeden ze znajomych moich rodziców przyznał się, iż okazjonalnie korzysta z usług takiej firmy. Bardzo mnie to zainteresowało ponieważ opowiadał o wspaniałych autach i samolotach które w tamtych latach były w Polsce nowością.

Po zdanej maturze i rozpoczęciu studiów złożyłem swoje CV do biura naszej firmy. Na początku drugiego semestru odezwał się do mnie przedstawiciel tejże firmy i zaoferował spotkanie. Jako miejsce spotkania wyznaczył małą restauracje w moim mieście. A dodam, że jest to nieduże miasto na terenie województwa dolnośląskiego. Po wyczerpującej rozmowie o moich zainteresowaniach, i ogólnie o motoryzacji i troszkę o lotnictwie zaproponował abyśmy się przejechali. Zrobiliśmy rundę po górzystym rejonie mojego miasta i wróciliśmy z powrotem na ten sam parking. Powiedział mi, że jest zainteresowany moja osobą i że się odezwie w ciągu 4 dni. Ale najważniejsze było to iż dał mi kluczki do VW Golfa GTI wersji z bieżącego roku, ze wszystkimi dodatkami oraz z kartą paliwową w schowku. Przekazał mi pin do karty i powiedział abym używał auta do tego czasu i traktował go jako auto służbowe. Był rok 2006, samochód miał ok 12 tys km przebiegu i jeszcze pachniał nowością. Żadnych zarysowań czy uszkodzeń zarówno lakieru jak i kabiny. Miał czarny kolor ale i to nie powstrzymywało zazdrosnych spojrzeń moich rówieśników. Przez te kilka dni jeździłem nim trochę po mieście, ze dwa razy podwiozłem gdzieś rodziców i zrobiłem jedną trasę odwożąc tatę do pracy. Łącznie przejechałem może ok 400km. Czwartego dnia zjawił się ten sam pan mówiący po angielsku z tak silnym niemieckim akcentem iż początkowo miałem problemy go w ogóle zrozumieć. Chwile porozmawialiśmy w tej samej restauracji i poszliśmy do auta. Obejrzał je dookoła po czym wsiadł i odłączył swojego laptopa do samochodu. Pokazał mi jakieś wykresy i powiedział że jest pod wrażeniem, i że możemy teraz zacząć ciężką pracę.

W trakcie tego drugiego semestru musiałem się przenieść na studia zaoczne, i przygotować jakoś rodzinę do moich częstych nieobecności. Każdego tygodnia miałem nowe szkolenia na kolejne kategorie prawa jazdy, z zakresu ochrony osobistej, pierwszej pomocy, obsługi różnych maszyn oraz zajęcia na torach doskonalenia techniki jazdy. Za nic nie zapłaciłem gotówką, ale przez ok. cztery miesiące w domu bywałem co dwa tygodnie, i to chyba też tylko dla tego iż miałem zjazdy na uczelni. A jak już byłem w domu to wolałem spędzać czas z rodziną, tym bardziej że właśnie urodził mi się syn. Na szczęście mieszkaliśmy z rodzicami więc mojej żonie było odrobinę łatwiej lecz i tak jestem pełen podziwu dla jej wyrozumiałości do naszych decyzji. Mówię naszych ponieważ jak w każdej rodzinie, tak ważne sprawy rozpatruję się razem, jednak wiedziałem że nawet gdyby miała coś przeciwko to widząc zapał w moich oczach i tak by tego nie powiedziała. Po tych kilku latach i teraz gdy mamy drugie dziecko rozumiem jak ciężko musiało jej być. Ze swojej strony wówczas mogłem zrobić wszystko aby taką szanse wykorzystać. Po 3 latach otrzymałem tytuł inżyniera i miałem już komplet szkoleń oraz pewne doświadczenie u boku starszych kolegów.

Zwróciliście już na pewno uwagę iż nie stosuję żadnych nazw, no może poza nazwą województwa w którym mieszkam oraz nazw aut. Używam nawet pseudonimu aby nadać temu wszystkiemu jeszcze większą aurę tajemniczości. Nie robię tego jednak z powodu wzbudzenia sensacji czy też obaw, że moja firma się dowie iż jeden z jej pracowników zdradza tajemnice zawodowe. O mojej chęci prowadzenia takiego bloga firma wiedziała od dawna, zresztą tak samo jak wie o wszystkim co się dzieje w moim życiu. Ustaliliśmy więc co mogę pisać, a co muszę przemilczeć. Lista rzeczy ocenzurowanych była jednak tak dramatycznie długa, iż zacząłem się zastanawiać o czym w ogóle będzie mi wolno napisać. I wtedy jeden z moich przełożonych zasugerował, że jeśli jedynymi nazwami używanymi na blogu będą nazwy aut i ewentualnie nazwy geograficzne w określonym kontekście, to mogę pisać prawię o wszystkim. Firma posiada tak wielu klientów, iż mój przyszły opis zachowań tych ludzi na pewno będzie wystarczająco niejednoznaczny aby nikt nie poczuł się urażony.

Jak już zdążyłem wspomnieć pracuje głównie jako szofer, ale mam też inne funkcje. Jestem najbliżej osób, które się ze mną przemieszczają więc również zapewniam im bezpieczeństwo. W tym celu mam broń oraz Tasera, jako że nie zawsze trzeba przelewać krez aby natręt zrozumiał przekaz. Dodatkowo bardzo często poruszam się z dziećmi mojego klienta więc nie lepiej im oszczędzić dramatycznych scen. Widok człowieka porażonego takim urządzeniem też nie jest szczególnie miłym wspomnieniem dla 10 latka ale przynajmniej skutki takiej interwencji nie są aż tak ostateczne. Do wykorzystania dla tego jednego klienta posiadam Audi A8, Range Rovera oraz Skodę Superb. Wszystkie w wersjach opancerzonych w stopniu powyżej B5, a ile dokładnie to niestety nie mogę powiedzieć. Tymi autami poruszamy się po Polsce, Ukrainie, Rosji oraz innych krajach wschodnich. te trzy samochody stoją cały czas na specjalnym parkingu w moim mieście i są do mojej dyspozycji. Używam ich tylko w pracy, a do spraw prywatnych, jeśli w ogóle mam na nie czas, mam własne samochody. Osobiści jeżdżę małą Kia a moja żona ma również małą Skodę. Prywatnie mam również trzecie auto, ale służy ona jako pocieszyciel oraz pojazd na wakacje. Jest to mocno nadwerężony zębem czasu Land Rover Discovery, tzw. 300, z 95′. Uwielbiam go i cały czas sobie obiecuję że go kiedyś odrestauruje. I na pewno kiedyś to zrobię, ale na razie nie mam wolnych funduszy, ani wystarczająco dużo czasu. Wygląda na to, że w wieku 27 lat już mam plan co będę robił na emeryturze,  bo do tego czasu chyba go nie przywrócę do takiego stanu na jaki zasługuję. Widzicie więc, że na co dzień jeżdżę autami małymi z małymi silnikami. Względy ekonomiczne o tym zadecydowały ale nie tylko, bo przecież mogłem kupić coś używanego. Jednak jeżdżąc wielkimi luksusowymi autami przekonałem się że w istocie rzeczy, Skoda Octavia nie robi nic więcej niż jej mniejsza siostra z koncernu. Oczywiście jest większa, lepiej wyposażona, ma większe silniki, ale jeśli chodzi o przemieszczanie mojej osoby do pracy i z powrotem oraz raz na jakiś czas jakąś trasę z dziećmi do babci, to auta te się niczym nie różnią. Oczywiście jest jeszcze prestiż, ale akurat na nim mi w ogóle nie zależy. Bardziej sobie cenie świadomość że choć posiadam samochody z najtańszej półki danego producenta to  przynajmniej będzie mnie stać na ich naprawianie. A przy okazji mogliśmy sonie pozwolić z żoną na nietypowo wysokie wyposażenie jak na tą klasę pojazdów. Wybór aut dla klienta był natomiast podyktowany względami bezpieczeństwa. Poza Range Roverem auta te są łatwe to wmieszania się w tłum przeciętnych diesli w mieście i nie zwracają na siebie uwagi. Mogę spokojnie podjechać pod szkołę i dzieci mojego klienta nie są pokazywane palcami. Poza wożeniem dzieci i żony do szkoły codziennie widzę się z moją koleżanką która też pracuje dla tej firmy i opiekuję się domem naszego klienta. Mówi mi czy coś mam kupić albo zrobić wokół domu. Są jeszcze ochroniarze, ale oni mają najbardziej niewdzięczne zadanie, ponieważ muszą być blisko klienta a jednocześnie na tyle daleko aby klient ich obecności nie odczuwał. Mamy więc z nimi ciągłą łączność i wiemy iż zawsze nam pomogą w sytuacji krytycznej. Na razie przez 7 lat jakie pracuję w tej firmie miałem dwie sytuacje w których ich pomoc była konieczna. Lecz mimo tego oni muszą czuwać cały czas. Mają w prawdzie do dyspozycji kilka Audi RS6 oraz wiele innych zabawek ale i tak jest to bardzo wyczerpująca praca, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Ochroniarze są również z naszej firmy klient zna ich wygląd i imiona ale nie widuje się z nimi na co dzień. W pierwszej linii kontaktu jestem ja oraz wspomniana koleżanka. Dostając informacje od osoby, której zadaniem jest śledzić na bieżąco zainteresowanie wokół naszego klienta, planować jego spotkania oraz informować nas o ewentualnych nieprzyjemnościach, staramy się planować wszystkie ruchy naszych klientów poza domem tak aby ochroniarze nie byli potrzebni.

Czasami zdarzy się jednak tak iż mój podstawowy klient jedzie na urlop lub po prostu wypoczywa z rodziną i nie chcę aby ktokolwiek mu przeszkadzał, wówczas mam czas aby pomóc kolegą z ich klientami lub co się zdarza częściej zrealizować pojedyncze zlecenie z mojej firmy. A więc przewieźć kogoś gdzieś, dostarczyć komuś auto, lub zawieźć go na spotkanie. Czasami są to nawet bardziej prozaiczne zlecenia za które firma pobiera stosunkowo niską opłatę, niekiedy nieprzekraczającą 1000zł. To sprawia, że zainteresowanie naszymi usługami rośnie. Wciąż jednak stałych klientów w Polsce jest mało. Nasza firma wyszkoliła i przydzieliła 14 osób takich jak ja do klientów na terenie całego kraju. Ja pracuję tu, ponieważ żona mojego klienta jest polką i często przebywa ze swoimi rodzicami w luksusowej posiadłości w górach, blisko mojego miasta. Tylko dzięki temu teraz jestem praktycznie codziennie w domu. Jeśli ten klient zrezygnowałby z naszych usług, musiałbym się pewnie przeprowadzać ponieważ ten rejon nie jest aż tak interesujący dla tego typu osób. Nasza firma wychodzi z założenia, że łatwiej jest nauczyć człowieka ze wschodu jeździć po zachodnich drogach, niż odwrotnie, z tego powodu jesteśmy jednym z narodów z którego nasza firma pozyskuję świetnych kierowców. A przypuszczam iż nasze korzenie historyczne sprawiają, że nadajemy się do tej pracy jak mało kto.

Następnym razem przejdę do bardziej szczegółowych opisów, również tych z bieżących dni.

Jedna myśl na temat “Praca to coś więcej niż tylko zarabianie”

  1. Fajny wpis…samo życie…
    Pracowałem w ten sposób przez dziewięć lat, ale tylko dla jednego człowieka. Życie prywatne odchodzi gdzieś na bok, aż w którymś momencie się kończy…
    …a tak na marginesie, Twoja firma ma jakieś szczególne wymagania co do pracowników? Można się jakoś z nią skontaktować? …aktualnie szukam pracy, a temat nie jest mi obcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *